poniedziałek, 12 stycznia 2015

Odnawianie fotela z lat 60/70 krok po kroku - cz.I

Nowy rok - nowy projekt, do którego chciałabym namówić Was, moi drodzy Czytelnicy.
Każdy (no, prawie każdy) ma gdzieś w kącie, na strychu, w garażu, u babci....upchnięty taki typowy fotelik z lat 60-70, często w brzydkim, zielonoburym lub sraczkowatożółtym (pardon, miodowo-musztardowym) obiciu. Mój, to model śmietnikowy - uratowany litościwie przed wysypiskiem.
To co? Robimy razem? Razem zawsze raźniej, można w komentarzach zamieszczać swoje wątpliwości, burza mózgów bardzo wskazana. Mile widziane foty z kolejnych etapów - chętnie je umieszczę w kolejnych postach.
Kto się da wkręcić? Ręka do góry!
Wszystko małymi kroczkami, do ogarnięcia w domowych warunkach. Bogata dokumentacja fotograficzna mam nadzieję ułatwi sprawę.
Zastanawiałam się czy ten post ma sens, bo w sieci można wyłowić podobne opisy z amatorskich renowacji, no cóż, jeden więcej ... chyba nie zrobi różnicy ;-))
do biegu, gotowi, START.....ZACZYNAMY.....?

Ocena stanu mebla
  • Obicie - bezdyskusyjnie do zmiany, jakiś kot miał niezłe używanie;
  • Siedzisko - wygniecione, gąbka na pewno do wyrzucenia;
  • Stabilność - coś jedna noga trochę się kiwa - zobaczymy co z tym fantem; pod podłokietnikiem pęknięcie do sklejenia;
  • Stan drewna - wszystko do zeszlifowania
  • Obecność drewnojadów - BRAK :-) huraaa;




Damy radę??????

Etap 1 - DEMOLKA (2-3 wieczory)
Drogie Panie, można poszaleć i wyżyć się na całego. Lepsze niż aerobik, mocne wrażenia zapewnione.
Potrzebne narzędzia: coś do wyciągania gwoździ/zszywek - u mnie "rozdwojony" na końcu śrubokręt, bardzo pomocny (szukajcie: wyciągacz gwoździ i zszywek).
A poza tym kombinerki, obcęgi, szczypce...wszelkie chwyty dozwolone.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Szukamy w domu jakiegoś kąta, który łatwo będzie uprzątnąć (najlepiej na kaflach), przewracamy fotel do góry nogami i wyciągamy wszystkie gwoździe przytrzymujące obicie. Proponuję pracę podzielić na co najmniej 2 wieczory - obędzie się bez nerwów. Do dzieła....

Pieczołowicie wyciągamy gwoździe tapicerskie, kolejność dowolna;
Aby zdjąć zielony materiał z wierzchu, trzeba odkręcić nogi, aby dostać się do śrub trzymających nogi i siedzisko razem, trzeba zdjąć spodnią warstwę materiału...
w końcu widoczna pierwsza śruba
Pierwsza garść gwoździ za mną, widoczna na zdjęciu poprzeczka dorabiana, źle się trzyma
 Staramy się obicie zdjąć bez większych uszkodzeń, posłuży nam za szablon nowej tapicerki. Brązowy materiał po wyjęciu gwoździ trzeba przewlec pod szczebelkiem, żeby dobrać się do pleców.
Rozpruwamy szycie na plecach - pod materiałem warstwa tektury - do zanotowania - znaleźć coś podobnego (preszpan, może cieniutka dykta?)
Plecy podtrzymywane pojedynczymi pasami, ostatni pas na dole to juta, do niej przywiązane były nici podtrzymujące pikowane guziki z przodu mebla.

 Kolejne śruby na horyzoncie...
Istniejąca pianka była do pasów przyklejona. Łatwo odchodzi, niezbyt się kruszy (na szczęście), brudu nie było dużo. Tu proponuję zrobić sobie przerwę na dzień kolejny.
Po nabraniu sił, przystępujemy ze zdwojoną energią do wyjmowania tych cholernych gwoździ....Nie napiszę, że idzie łatwo, bo to nieprawda. Trzeba trochę samozaparcia, ale zapewniam - da się zrobić.
Wyjmujemy kolejne gwoździe, staramy się żeby ich nie zostawiać w drewnie. Gdy się łepek ukręci, można próbować kombinerkami lub szczypcami złapać ostrą końcówkę. Im mniej gwoździ w ramie tym lepiej dla dalszych etapów renowacji (no i dla naszych paluchów). Nie muszę przypominać, że prace najlepiej robić w rękawiczkach, prawda? Ostatecznie, gdy gdzieś zostaje szpikulec nie do wyjęcia - lepiej go wbić w ramę młotkiem, niż pokaleczyć ręce.


 Po wyjęciu ostatnich gwoździ przytrzymujących wierzchni materiał, przystępujemy do odkręcenia śrub:
 Śruby najlepiej opisać sobie, żeby uniknąć potem zagwozdki - co gdzie było i dlaczego nie pasuje?
 Po odkręceniu śrub fotel zaczyna się rozpadać. "Dorabiana" poprzeczka wyskoczyła, jedna noga rozchwiana także wypadła.
 Nie obędzie się bez klejenia - zanotować: kupić klej do sklejenia konstrukcji. Sprawdzamy moc osadzenia pozostałych elementów. Jeżeli coś budzi wątpliwości należy rozmontować i przeznaczyć do klejenia. Profesjonaliści rozkładają mebel całkiem do zera, ja się ograniczyłam tylko do tych, które nie były mocno zespojone:
 Zdejmujemy resztę obicia, odpruwając przyszyte guziki...
 Pianka - wygląda na co najmniej 5 cm warstwę. Wygnieciona, wysłużona - idzie do kosza.
 Na szczęście łatwo odchodzi od pasów:
 Oparłam się pokusie pozostawienia solidnie zamocowanych pasów. Uznałam, że wygnieciona "kołyska" nie ma racji bytu - radzę się dobrze zastanowić nad tym etapem. Być może nie uda się tak super naciągnąć nowych pasów, jak było to zrobione w oryginale....
Drewno do którego są przymocowane pasy jest rozdwojone - widać szczelinę i część od wewnątrz lekko się rusza. To przeważa o decyzji prucia pasów do zera. Trzeba będzie tą część skleić - mocna konstrukcja to podstawa!
Kołyska dla tyłka :-)
 
 Hardcore...czyli wyrywanie gwoździ i usuwanie pasów...

 jak to w etapapie demolki - wszystkie chwyty dozwolone :-)
 sama rama, bez pedałów ;-)
 tym obrazkiem kończymy z demolką, od kolejnego wybranego wieczora, zaczynamy strugać...nie wariata, tylko drewno :-)

Czekam na Wasze dokonania - jak poszło?

20 komentarzy:

  1. Już się stęskniłam za Twoimi wpisami! Cieszę się, że jesteś! Ostatnim moim dokonaniem meblowym jest
    http://uoliuoli.blogspot.com/2014/11/krzeso-eklektyczne-w-stylu-shabby-chic.html
    ale ... w garażu stoi kanapa, to będzie moje największe dotychczas dzieło.
    Mam wielki sentyment do tych foteli - Dwa takie kalalerskie mojego Taty w bardzo dobrym stanie stoją u moich Rodziców. Cudne, małe i ostatnio bardzo popularne! Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnością obejrzałam Twoje zmagania z materią, Olu :-) Kanapa to duże wyzwanie - ja poległam, więc Tobie będę kibicować, żeby się udało. Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

      Usuń
    2. Kanapa ma sprężyny w dobrym stanie i tapicer kazał tego nie ruszać - jak ogarnę drewno - najpierw spróbuję sama - jak polegnę - dam do tapicera.. Fotel mam już zaliczony
      http://uoliuoli.blogspot.com/2014/04/fotel-w-stylu-ludwikowskim-w-wersji.html
      Jeśli chodzi o tekturę - można ją kupić w hurtowni tapicerskiej - lub - popytać w drukarni - czasem mają, ja tak sobie załatwiłam "tekturę kanapową".... i mam namiary na fajny tani materiał tapicerski - jakbyś była zainteresowana

      Usuń
    3. Hehe ja poległam, bo trzeba było wszystko zedrzeć - pasy były zerwane i konstrukcja słaba. Ale to stara historia. Zajrzę do hurtowni zobaczę, czy mają taką tekturę. A co do namiarów na materiał - zawsze mile widziane wszelkie podpowiedzi.

      Usuń
    4. http://www.iberis.com.pl/
      Trzeba trochę poszperać, trochę podpytać Pana Marka, ale materiały są grube, solidne i od 6 zł za metr.... najczęściej włoskie

      Usuń
    5. tez polecam iberisa, materialy grube i solidne. i stosunkowo niedrogie.

      Usuń
    6. Dzięki Ewo za komentarz. Myślę, że dobrze mieć bazę wymiany wiedzy: co-gdzie-jak-czy warto?, może się przydać nie tylko mnie, ale każdemu, kto tu wdepnie. Materiałów iberisa nie znałam, a cenowo, faktycznie - bardzo atrakcyjne. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. mam w domu 6 takich krzesel, a niedlugo planowalismy kupno nowych, teraz tak patrze, ze moze tez by je odnowic. Ale nie wiem kompletnie czego uzyc do pomalowania tych krzesel i gdzie kupic tapicerke, gabke. Bedzie dalszy ciag i jakies szczegoly? Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że będzie ciąg dalszy ze szczegółami. Gdy będą potrzebne namiary na poszczególne elementy, też wyszperam. Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Jak zwykle podziwiam za gruntowność renowacji.... ja bym się chyba nie zdecydowała na aż takie rozpruwanie... naciaganie pasów mnie przeraża....
    Oczywiście czekam na ciąg dalszy ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co mebel to niespodzianka. Może i bym te pasy zostawiła, ale nie napisałam, że drewno, do którego były przymocowane pasy jest lekko rozdwojone - trzeba podkleić - zaraz zrobię uzupełnienie tekstu. To przeważyło o decyzji prucia do zera.
      c.d.n. Nie napisałam, że uda się na pewno - ale będzie wstyd jak pokpię sprawę ;-)

      Usuń
  4. Mam takie ze dwa do odnowienia... zostały w spadku. I męczy mnie pytanie - odnawiać czy nie, może jak zobaczę u Ciebie przebieg prac i efekt, zmobilizuję się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnawiać! nawet jak się niezbyt uda, będziesz bogatsza o doświadczenie. Z resztą nie taki diabeł straszny....Liczę na pełną mobilizację Riono! :) Serdeczności!

      Usuń
  5. Super...ja jestem najarana na następną część jak szczerbaty na suchara ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hyhy, uśmiałam się Olu :-) Będzie będzie, już się szykuje kolejny wpis. Jeszcze w tym tygodniu. Może jutro? Kuszę?

      Usuń
  6. Masz dobry patent na śrubki! Ja kiedyś jakiś mebel rozkręciłam i nie mogłam później dopasować co i jak ;-) Dobra robota!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz Aga, nie zawsze tak jest, ale wolę chuchać na zimne.... też kiedyś porozkręcałam jakieś podłokietniki, niby wszystkie śrubki takie same, ale jak przyszło co do czego, to nie chciało pasować. Trzeba było przewiercić nową dziurę.

      Usuń
  7. Zainspirowałaś mnie. Proszę o podpowiedzi, gdzie mogę kupić akcesoria tapicerskie. Czekam na pilne info. Pozdrowienia ;)))

    OdpowiedzUsuń
  8. A co jeśli fotel nie jest wysiedziany, nie ma drewnojadów? Można "obtakerować" lub obszyć bez ściągania nóg? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobra. Po roku planowania wreszcie realizacja. I już pierwszy dół. jak wyciągnąć mega mocno wbite gwoździe tapicerskie?

    OdpowiedzUsuń

Blog Widget by LinkWithin
//google analytics