piątek, 5 kwietnia 2013

Renowacja lampy cz.I - czyszczenie mosiądzu


Długo szukałam jakiejś odpowiedniej lampy w starym stylu do holu. Wypatrzyłam na alledrogo coś, co uznałam za ciekawostkę i lampę z potencjałem. Cena była zachęcająca, więc przystąpiłam do bitwy na łokcie w licytacji. Wygrałam, ale dopadły mnie wątpliwości, zaczęłam nawet żałować zakupu i swojej zapalczywości. Do czasu....aż otworzyłam pudło otrzymane od sprzedawcy. Zwątpienie i żal przeszły, jak ręką odjął. Po pierwsze byłam zaskoczona wielkością - lampa naprawdę okazała. Po drugie detale - ach te detale! Przecież diabeł tkwi w szczegółach. Przepiękny wieniec laurowy na podsufitce w stylu empire.
Myślę, że lampa będzie pasowała jak ulał, w końcu nasz dom ma dach prawie jak czapka Napoleona ;-)
Ocena stanu przedmiotu
Lampa w doskonałym stanie. Składa się z ażurowej obręczy, klosza o sercowatym kształcie i pięknie zdobionego talerza - podsufitki. Mosiężne części mają trochę plamek, całość przykurzona. Szkło w idealnym stanie - nic nie wyszczerbione, piękne szlify :-)
Brak jakiejkolwiek oprawki, kabla, w podsufitce została dziurka z gwintem po czymś, co teraz trzeba będzie jakoś uzupełnić.

Czyszczenie mosiądzu
Zabrałam się z zapałem do czyszczenia rozkręconych części. Przejrzałam informacje w sieci na temat domowych sposobów na czyszczenie mosiądzu (tu przydatny: link). Zastanawiałam się nawet nad nabyciem kredy bolońskiej w internetowym sklepie z różnymi artykułami do renowacji, ale moja niecierpliwa natura nie znosi oczekiwania, musi być już-teraz-zaraz-natychmiast-wykonać-marsz!

Posłużyłam się posiadaną resztką gotowego środka do czyszczenia mosiądzu (takie mleczko) i wełną stalową. Już po chwili żałowałam decyzji - cała patyna (brud, plamki też, jak zwał tak zwał) zaczęła znikać a im dłużej tarłam, tym coraz piękniej się lampa "świeciła". Pod światło widać było pozostałości po ciemnych plamkach, próbowałam je nawet traktować sokiem z cytryny, rewelacyjnej zmiany w czyszczeniu nie zauważyłam.


Ale jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć i B. Skończyłam szorowanie "obręczy", która podtrzymuje klosz, odstawiałam środek i resztę postanowiłam tylko porządnie umyć.



Złapałam co było pod ręką - ooo! płyn do mycia delikatnej skóry dziecka - w sam raz :-) nalałam na kłąb waty stalowej, namoczyłam i wyszorowałam porządnie w misce, potem obficie spłukałam, czynność powtórzyłam, osuszyłam papierowymi ręcznikami, no i dopiero byłam zadowolona z efektu.

Brudu nie widać, lampa nie "świeci" nowością...jeszcze tylko przeprowadziłam "symulację świecenia" - podłożyłam zwykłą lampkę pod spód klosza i.....voilà....:-)

Przydał by się teraz jakiś kawałek kabla - najlepiej taki w materiałowym oplocie, żeby zachować antyczny charakter lampy (w końcu wiszący kabel będzie widoczny), jakaś ceramiczna oprawka i pomysł jak to jedno z drugim pożenić....
c.d.n.

9 komentarzy:

  1. Ech, wyborna stara ampla to i efekt murowany.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna jest!!! dobrzę żeś jej całej nie "wyświeciła", w koncu troszkę histori musi na niej zostać ( wiesz, że jestem nieco zboczona pod tym względem...) alez bedzie cudnie wygladać....
    ja ostatnio zakupiłam lampę typu kwoka, juz sie nie mogę doczekać, kiedy do mnie dotrze... z takim starym materiałowym sznurem i ceramiczną wtyczką.... no zakochałam sie po prostu.... mąż stuka sie w głowę...
    może rzeczywiscie juz troszkę przesadzam z tymi starociami....
    Czekam z utęsknieniem na prezentacje w miejscu docelowym.... i kuchni Twojej ( ubojni)jestem ciekawa...
    A jak maleństwo?
    całuski♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już czekam na prezentację Twojej lampy :-) Moja jeszcze musi trochę poczekać na miejsce docelowe - nie ma zrobionego malowania. Kuchnia już prawie-prawie...A Mały dziękuję, dobrze się chowa :D

      Usuń
  3. Przepiękna robota !!!! Gratuluję zakupu!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna sztuka! Czekam co będzie dalej. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Łał!Świetnie doprowadziłaś do obecnego efektu.A może kabel wpleciesz w łańcuszek.Pozdrówka ciepłe-aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łańcuszek raczej nie, bo na podsufitce nie wiadomo by było co z tym łańcuchem robić - lepszy będzie sznur lub jak mąż mówi nagwintowana rurka, ale chyba wolę "miekkie" rozwiązanie.

      Usuń
  6. Bardzo mi się podoba ta lampa. Masz oko ;)
    Buziaki
    K.

    OdpowiedzUsuń

Blog Widget by LinkWithin
//google analytics