środa, 15 lutego 2012

Renowacja krzeseł - uzupełnianie forniru cz.I

 
Te krzesła oczarowały mnie od pierwszego wejrzenia, zapytałam sprzedawcę w jakim są stanie i to co usłyszałam uspokoiło i uśpiło moją czujność. Naiwnie myślałam, że "do zrobienia" będzie tylko siedzisko. Zagłuszyłam cichy głos rozsądku, że to, co podejrzewam, że widzę na zdjęciu, to odszczypy forniru - przecież sprzedawca zapewniał, że mebel jest z pełnego drewna, nie fornirowany (przecież ja nie kupuję fornirowanych mebli). Meble przyjechały - piękne są, ALE... no właśnie....
Ocena stanu mebla:
1. konstrukcja stabilna - ufff! co za ulga
2. na oparciu z wierzchu ubytki forniru, spod spodu odspojony fornir - bardzo duża powierzchnia - fotele musiały być zalane.
3. siedzisko: skóra do wyrzucenia, juta w bardzo dobrym stanie, podkład  - chyba końskie włosie (do sprawdzenia przy wymianie) - ufff nie śmierdzi!
4. ślady po kołatkach: sprzedawca mówił że drewno zdrowe :-(; dziury do obserwacji (kołatek aktywny czy nie), ale z własnego doświadczenia wiem, że nie ma co lekceważyć (Fongitol w zapasie gotowy do użycia)
5. nieplanowane zakupy: fornir do uzupełnienia ubytków - małe arkusze A4, dostępne na "alledrogo".
Przygotowanie do pracy
Chcąc nie chcąc musiałam przygotować się teoretycznie do czekającej mnie niespodziewanej pracy. Bardzo gorąco polecam stronę profesjonalisty (tu:) - nie tylko o fornirowaniu ale także o myciu mebli, używanych narzędziach i materiałach - zbiór bardzo przydatnych informacji). 
Zakupiony fornir przyszedł bardzo szybko, więc entuzjazm nie zdążył ostygnąć, zabrałam się do pracy.
Nie myłam mebla przed uzupełnieniem forniru, przeczytałam, ze po wstawieniu i dopiero potem umyciu, kolor trochę się wyrówna. 
Do biegu, gotowi...start
Zanim przyszedł fornir zabrałam się za podklejenie odspojonego forniru. Użyłam Rakoll-u, rozsmarowując go cienką końcówką od nożyków dla majsterkowiczów, a przy głębszych odspojeniach - wysuwanym ostrzem noża do tapet (pozostałości kleju po pracy łatwo zmyć ciepłą wodą). 
 
Jak się okazało, niepotrzebnie podklejałam odspojenia na wierzchu - potem, fest przyklejone, musiałam z trudem zdzierać przy wykrajaniu kawałka na uzupełnienie - nauka na przyszłość. 
Po podklejeniu - założenie ścisków: najpierw na drewno dałam folię wykrojoną z grubej reklamówki (ku pamięci: kolorową stroną do zewnątrz, bo zabarwia wyciekający klej - mój błąd), potem kawałek drewna lub kawałków płyty pilśniowej) i cierpliwe czekanie na pierwsze efekty klejenia...
Po zdjęciu ścisków - nadmiar kleju zamienił się w elastycznego gluta - do delikatnego usunięcia nożykiem.
Pierwsze koty za płoty...
Zakupiony fornir starałam się dopasować kolorystycznie i ułożyłam zgodnie z usłojeniem. Wykrajany kawałek i pozostały arkusz umocowałam papierową taśmą do oparcia. Wykrajanie uzupełnienia przebiega przez 2 warstwy - nową i starą, wtedy jest pewność, że wstawka będzie idealnie pasować.
CDN :-)

13 komentarzy:

  1. Kochana, nawet nie wiesz jak się cieszę!!!uwielbiam Twoje renowacje - one są tak doskonałe i motywujące- no a poza tym profesjonalne do bólu! super, ze masz ochotę się z nami nimi dzielić. Już zacieram rączki i rezerwuję sobie popołudniową kawkę na czytanie i przypominanie całosći- wszytko w jednym miejscu to poprostu nadmiar szczescia. A szafka umywalkowa jest cudna!
    całuchy

    OdpowiedzUsuń
  2. Asiu , jesteś prawdziwą skarbnicą i bardzo się cieszę , że się nie poddałaś :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Z przyjemnością się melduję!:)
    Dziękuję za porady - dla mnie jako rasowej "rupieciary" to prawdziwe rarytasy!:)
    Pozdrawiam serdecznie!:*

    OdpowiedzUsuń
  4. piękne są:)...i dzieki za tutka:)))czekam na c.d:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. W końcu zapanowała równowaga w mej codzienności - blogujesz ... :) to dobry znak ;) :)
    Z ciekawością będę tutaj szperać :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No nareszcie:)))))
    Witam Cie Kochana ponownie:-))))) Cudnie, ze jestes, nie daj sie zawistnikom:)!

    OdpowiedzUsuń
  7. jestem zatem i tutaj :)

    bardzo Cię podziwiam za te renowacje i chylę czoła!
    tym bardziej, że z fornirem to wcale tak łatwo nie jest... no chyba, że zależy od samego forniru?

    uściski posyłam i łelkom bek :))
    M.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mordercza robota ale ... warta zapewne wysilku. czekam na efekt końcowy:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję Wam za ciepłe przywitanie i miłe słowa - to podnosi na duchu :-) Pozdrawiam Was serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. super -jest tego sporo jak to przy renowacji ale efekt końcowy zawsze cieszy

    OdpowiedzUsuń
  11. Podglądam Twoja pracę. Jesteś wspaniała w tym co robisz :) ja wyszlifowałam, a właściwie szlifuję stary kredens babci z lat 50 i komodę z koloru czarnego. Ktoś był taki mądry i pomalował meble na czarno. Z tego co przeczytałam po oczyszczeniu drewna można zakończyć pracę woskowaniem czy Tak?
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetna praca! Przeczytałam cały cykl i chylę czoła. I dziękuję za tak szczegółowe opisy i zdjęcia. Będę mądrzejsza przy odświerzaniu swoich mebli.

    OdpowiedzUsuń
  13. Od dawna interesują mnie tradycyjne meble drewniane a te krzesło po renowacji wygląda po prostu świetnie... tak jak pisałem w innym komentarzu masz talent i nigdy nie przestawaj robić tego, co robisz teraz! Pozdrowienia i wielki szacun!

    OdpowiedzUsuń

Blog Widget by LinkWithin
//google analytics